31-12-2025
Zimno
pod stalowym niebem trwożę się i spieszę
żeby znaleźć iskrę życia
zanim chęć obumrze
zanim nicość mnie obejmie
już marzanna świat okrywa
przy niej plony umierają
przygody błahostki i marzenia
w sen zimowy zapadają
srogich sędziów przywołuje
z wież wysokich oglądają
tak podobni do nas
chcą czy nie chcą nieustannie oceniają
widzę rośnie także dla mnie
i dla ciebie wieża szara
nim pomyślisz już wstępuje
po jej schodach twoja stopa
w basztach z chłodu odrętwieni
sami siebie oceniamy
każdy w swojej małej celi
w samotności się spotkamy